Egzamin na chuunina zbliżał się wielkimi krokami. Genini,
którzy słyszeli pogłoski o podwyższonym poziomie egzaminu zastanawiali się, co
w tym roku Kage wymyślą. Niektórzy nie spali i nie jedli, ciągle myśląc o
czekających wyzwaniach. Inni zaś trenowali, aby być jak najlepiej
przygotowanym. Zdarzały się także osoby, na których wieść o egzaminie nie
wywarła najmniejszego wrażenia.
Drużyna trzecia rozłożyła się wygodnie pod drzewem na polu treningowym. Trening, który sami sobie zgotowali był wymagający i wyczerpujący. Sarada i Boruto uznali, że trzeba wziąć się za siebie, aby w końcu zdobyć rangę chuunina i nie stać się pośmiewiskiem po raz kolejny. Ame nie widziała najmniejszego sensu w takich wyczerpujących treningach, uważała to za wręcz śmieszne, ale nie miała nic do gadania. Młoda Uchiha nie przyjmowała do wiadomości żadnych sprzeciwów.
— Jutro o tej samej godzinie spotykamy się tutaj i ćwiczymy – powiedziała Sarada twardo, patrząc z naciskiem na Ame, która tylko się skrzywiła. Boruto zabrał się za jedzenie. — Musimy się spiąć i wykorzystać ostatnie dni – ciągnęła Sarada, niezrażona kwaśną miną dziewczyny. – Zwłaszcza ty – zwróciła się młoda Uchiha do Ame, która tylko prychnęła i zrobiła naburmuszoną minę.
— No proszę! Czyżby Sarada się czegoś bała? – spytał ze złośliwym uśmiechem Uzumaki, przerywając spożywanie kanapki. — Nie sądziłem, że kiedyś zobaczę cię w takim stanie! Patrzcie, jak świat się zmienia – skomentował z wrednym uśmiechem Boruto, powracając do jedzenie. Sarada spojrzała na niego groźnie, ale nie zareagowała na jego zaczepkę.
— W tegorocznym egzaminie nie możemy dać ciała. Musze… Musimy zdobyć rangę chuunina – powiedziała Sarada, wbijając wzrok w ziemię. Ame westchnęła, Boruto spochmurniał. Cała drużyna wiedziała, czemu Saradzie tak zależało na zdobyciu tytułu chuunina. Chciała zdobyć uznanie swojego ojca, chociaż ciągle zaprzeczała i była okropnie zła na tego, który o tym wspomniał. Boruto był w podobnej sytuacji. Chciał zaimponować Naruto, pochwalić się, co osiągnął, zwłaszcza po dwóch latach, gdy nie byli w stanie ukończyć egzaminu. Ame nie miała tego problemu co oni. Owszem, zależało jej na randze chuunina, ale robiła to dla siebie. Nie miała rodziców, więc może to dlatego tak sceptycznie podchodziła do pragnień Boruto i Sarady. Nie potrafiła ich zrozumieć, tak samo jak oni nie potrafili zrozumieć jej.
— Spoko luzik, Sarada! Jesteśmy najsilniejsi! W tym roku na pewno nam się uda! –zakrzyknęła radośnie Ame, na co Boruto i Sarada uśmiechnęli się pod nosem. Ona była taka zawsze. Radosna i naiwna, ale może to przez to tak bardzo się zaprzyjaźnili.
— No pewnie, że jesteśmy, dattebasa! – wtórował Boruto, unosząc rękę do góry.
— Ale nawet najlepsza drużyna potrzebuje stałego treningu – powiedziała Sarada pouczająco, a oboje spojrzeli na nią z wyrzutem. Sarada westchnęła. – No dobra, dobra, tak. Najsilniejsza drużyna.
Boruto i Ame głośno się roześmiali, przybijając zwycięską piątkę. U Sarady kąciki ust uniosły się lekko, ale nic nie powiedziała.
Bardzo ich lubiła, choć nie za często miała okazję to mówić. Przez te trzy lata zdążyła się do nich obojga mocno przywiązać. Nie wyobrażała sobie życia, gdyby jedno z nich zginęło.
~*~
Drużyna trzecia rozłożyła się wygodnie pod drzewem na polu treningowym. Trening, który sami sobie zgotowali był wymagający i wyczerpujący. Sarada i Boruto uznali, że trzeba wziąć się za siebie, aby w końcu zdobyć rangę chuunina i nie stać się pośmiewiskiem po raz kolejny. Ame nie widziała najmniejszego sensu w takich wyczerpujących treningach, uważała to za wręcz śmieszne, ale nie miała nic do gadania. Młoda Uchiha nie przyjmowała do wiadomości żadnych sprzeciwów.
— Jutro o tej samej godzinie spotykamy się tutaj i ćwiczymy – powiedziała Sarada twardo, patrząc z naciskiem na Ame, która tylko się skrzywiła. Boruto zabrał się za jedzenie. — Musimy się spiąć i wykorzystać ostatnie dni – ciągnęła Sarada, niezrażona kwaśną miną dziewczyny. – Zwłaszcza ty – zwróciła się młoda Uchiha do Ame, która tylko prychnęła i zrobiła naburmuszoną minę.
— No proszę! Czyżby Sarada się czegoś bała? – spytał ze złośliwym uśmiechem Uzumaki, przerywając spożywanie kanapki. — Nie sądziłem, że kiedyś zobaczę cię w takim stanie! Patrzcie, jak świat się zmienia – skomentował z wrednym uśmiechem Boruto, powracając do jedzenie. Sarada spojrzała na niego groźnie, ale nie zareagowała na jego zaczepkę.
— W tegorocznym egzaminie nie możemy dać ciała. Musze… Musimy zdobyć rangę chuunina – powiedziała Sarada, wbijając wzrok w ziemię. Ame westchnęła, Boruto spochmurniał. Cała drużyna wiedziała, czemu Saradzie tak zależało na zdobyciu tytułu chuunina. Chciała zdobyć uznanie swojego ojca, chociaż ciągle zaprzeczała i była okropnie zła na tego, który o tym wspomniał. Boruto był w podobnej sytuacji. Chciał zaimponować Naruto, pochwalić się, co osiągnął, zwłaszcza po dwóch latach, gdy nie byli w stanie ukończyć egzaminu. Ame nie miała tego problemu co oni. Owszem, zależało jej na randze chuunina, ale robiła to dla siebie. Nie miała rodziców, więc może to dlatego tak sceptycznie podchodziła do pragnień Boruto i Sarady. Nie potrafiła ich zrozumieć, tak samo jak oni nie potrafili zrozumieć jej.
— Spoko luzik, Sarada! Jesteśmy najsilniejsi! W tym roku na pewno nam się uda! –zakrzyknęła radośnie Ame, na co Boruto i Sarada uśmiechnęli się pod nosem. Ona była taka zawsze. Radosna i naiwna, ale może to przez to tak bardzo się zaprzyjaźnili.
— No pewnie, że jesteśmy, dattebasa! – wtórował Boruto, unosząc rękę do góry.
— Ale nawet najlepsza drużyna potrzebuje stałego treningu – powiedziała Sarada pouczająco, a oboje spojrzeli na nią z wyrzutem. Sarada westchnęła. – No dobra, dobra, tak. Najsilniejsza drużyna.
Boruto i Ame głośno się roześmiali, przybijając zwycięską piątkę. U Sarady kąciki ust uniosły się lekko, ale nic nie powiedziała.
Bardzo ich lubiła, choć nie za często miała okazję to mówić. Przez te trzy lata zdążyła się do nich obojga mocno przywiązać. Nie wyobrażała sobie życia, gdyby jedno z nich zginęło.
~*~
W tym samym czasie drużyna piąta relaksowała się w
restauracji. Shikadai patrzył w jakąś nieosiągalną przestrzeń, popijając co
chwilę zieloną herbatę, która już dawno wystygła. Chouchou pałaszowała dango z
wielkim zadowoleniem na twarzy, a Inojin przyglądał jej się z kpiącym
uśmiechem.
— Nie możesz tyle jeść, bo jeszcze bardziej przytyjesz, tłuścioszku – rzucił w jej stronę. Młoda Akimichi prychnęła i zamówiła następną porcję dango, nie zważając na Inojina.
— Nie powinno cię obchodzić, ile ważę – odezwała się w końcu, zabierając się za dokładkę smakowitych kulek.
— Wiesz, że to bardzo niezdrowe, prawda?
— Dla mnie i mojego klanu to bardzo zdrowe, Inojin! Bez tego nie mogłabym cię ratować w zaistniałych sytuacjach – odparła . Swoją wypowiedzią dotknęła ambicji i dumy Inojina, chociaż nie taki był jej zamiar. Młody Yamanaka zmarszczył brwi i poderwał się z miejsca.
— Że co?! – krzyknął oburzony Inojin. Shikadai tylko głośno westchnął, zwracając uwagę pozostałych członków drużyny.
— Wasze kłótnie są takie męczące – mruknął i wziął łyka herbaty.
— Tak czy inaczej – powiedział Inojin, jakby nigdy nic, po czym uspokojony usiadł. — Egzamin zbliża się wielkimi krokami, a my siedzimy w restauracji i się obżeramy! – mówiąc to spojrzał na Chouchou, która tylko westchnęła i odłożyła dango. — Musimy się postarać! Drużyna Sarady pewnie ciężko trenuje, nie chcę być od niej gorszy, rozumiecie?!
— Uspokój się, Inojin! Damy sobie radę. Poprzednie egzaminy dużo nas nauczyły, wiemy, czego można się spodziewać. A ostatnio i tak ćwiczyliśmy – odparła optymistycznie młoda Akimichi, sięgając po talerz z dango.
— Nie! – powiedział twardo Inojin, uderzając pięścią w stół. Chouchou cofnęła rękę, patrząc tęsknie na kulki smakowe. — Słyszałem pogłoski, że ten egzamin będzie trudniejszy niż poprzednie. A my nawet tych łatwiejszych nie zdaliśmy! Nie mam pojęcia co wymyślą w tym roku, ale trzeba wziąć się w garść i ćwiczyć do upadłego – upierał się Inojin. Chouchou westchnęła, po czym spojrzała na Shikadaia. Posłali sobie porozumiewawcze spojrzenia. W takich chwilach najlepszym rozwiązaniem było przytakiwanie Inojinowi. Nie mieli zamiaru rozpoczynać nowej kłótni, a o tą było łatwo.
— Tak, tak – odparł Shikadai, nie okazując nadmiernego zainteresowania. Inojin spojrzał na niego gniewnie.
— I tym razem się nie wywiniesz!
***
Tymczasem drużyna ósma odpoczywała nad wodospadem. Himawari siedziała na odgałęzieniu drzewa i podziwiała widoki, popijając przy tym colę. Ryu siedział na dole i zajadał się kanapkami, które samotnie leżały w koszyku. Mitomaru spał obok swojego pana.
— Mam dla was ciekawą wiadomość! – zawołał Yora, pojawiając się nagle obok Ryu. Chłopak krzyknął przestraszony i przeturlał się do tyłu, po czym natychmiast przyjął pozycję bojową.
— Ile jeszcze będziesz tak robić? To jest przerażające – powiedział młody Inuzuka z pretensjami, po czym uspokojony usiadł. Mitomaru spojrzał nieprzytomnym wzrokiem na swojego pana, po czym na przedstawiciela klanu Aburame i wrócił do przerwanej czynności.
— Co tam, Yora? – spytała Himawari, kiedy zeskoczyła na dół.
— Właśnie dowiedziałem się o terminie egzaminu – oświadczył Yora.
— Mówiliśmy ci już, że w tym roku nie zamierzamy w nim uczestniczyć – odparła młoda Uzumaki, zajmując miejsce obok Mitomaru. Wzięła z koszyka kanapkę i zaczęła ją jeść.
— Ty mówiłaś. Ryu nigdy o czymś takim nie wspomniał – zwrócił jej uwagę Yora, na co Himawari tylko zmarszczyła brwi. Spojrzała na młodego Inuzukę z wyczekiwaniem.
— Chciałbym w końcu zdać ten egzamin. Muszę dogonić Rena – zdecydował po chwili milczenia Ryu, spuszczając wzrok. Ren był starszym bratem Ryu. Młody Inuzuka nie mógł znieść, że wszyscy się zachwycali jego bratem, a go zwyczajnie pomijali. Jakby w ogóle nie istniał. Chciał w końcu pokazać, że też może być taki jak Ren.
— Doskonale wiecie, że nam się nie uda! Próbowaliśmy w zeszłym roku dwa razy i nic z tego nie wyszło!
— Dlatego w tym roku damy z siebie wszystko. Dodatkowo znamy termin, więc możemy się przygotować – oświadczył Yora tonem nie znoszącym sprzeciwu. Himawari prychnęła i zrobiła obrażoną minę. — Poza tym, po raz pierwszy w tym roku do egzaminu przystępuje drużyna szósta. Nie chcesz zmierzyć się z Noru? – bardziej stwierdził niż spytał Yora. Młoda Uzumaki spojrzała na przyjaciela zaskoczona. Zamilkła na chwilę, po czym uśmiechnęła się pod nosem.
— W takim razie nie mam wyboru – powiedziała zadowolona. — Jeśli szanowny kuzyn się pokaże, ja nie mam wyboru – dodała z błyskiem w oku. Ryu spojrzał z podziwem na Yorę, który pogratulował sam sobie dobrania świetnych argumentów. Młody Inuzuka nagle zrozumiał, o co chodziło członkowi klanu Aburame. Gdyby zmusili Himawari do brania udziału w egzaminie, ta w ogóle by się nie starała. Ale teraz, gdy dowiedziała się o Noru, będzie dwa razy silniejsza. Dobry plan, pomyślał Ryu.
— Hima, ostrzegam cię tylko – zaczął Yora, zwracając uwagę młodej Uzumaki. Ta spojrzała na niego zdziwiona. — Nie daję wam żadnej taryfy ulgowej. Chcemy zdać, trzeba trenować. Nie śpisz do południa, nie lenisz się i nie dostajesz jedzenia, póki nie wykonasz zestawu ćwiczeń, rozumiesz?
Himawari uśmiechnęła się z determinacją i kiwnęła głową. Ryu uniósł kciuk do góry i obiecał, że będą trenować do utraty zmysłów.
— Słyszałem także, że ten egzamin będzie trudniejszy niż pozostałe.
— Że co?! Przecież nie zdaliśmy nawet poprzednich! – powiedział Inuzuka nie mogąc wierząc w usłyszaną informację.
— Spokojnie, Ryu. Damy radę. Nie przegram z nim!
— Ale trzeba się podwójnie pomęczyć. Daję wam dwa dni na poćwiczenie z rodzicami czy mistrzami. Potem spotykamy się i trenujemy fizycznie. Nie ma czasu na obijanie się!
***
— Czyli egzamin, tak? – spytała po raz kolejny Arashi, patrząc na Noru z pewnym zaciekawieniem. Hyuuga kiwną głową i uśmiechnął się szeroko. — Ale czemu teraz? Co cię tak ciągnie? – Hozuki usiadła naprzeciwko chłopaka i wbiła w niego wzrok. Jako członkini drużyny szóstej chciała wiedzieć, co przyjaciele planują za jej plecami. Noru zastanowił się przez chwilę.
— Nuda – odpowiedział po chwili.
— Hę?
— Nudzi mi się. Poza tym, cholera jasna, najwyższy czas zdać ten egzamin – oświadczył, po czym rozłożył się na ziemi. Widok z góry Hokage był doprawdy piękny. Lubił tam przebywać.
— I teraz sobie to uświadomiłeś? – Arashi nie zamierzała ustąpić. Noru westchnął, dając znak, że jest zmęczony jej ciągłymi pytaniami. — Tegoroczny egzamin ma mieć wyższy stopień trudności, więc będziemy musieli się wysilić. Czemu nie zdecydowałeś się w zeszłym roku?
— No właśnie, będzie trudniejszy! Dlatego zdecydowałem się iść. Może być ciekawie. Nasze pierwsze podejście do egzaminu, jeszcze tego trudniejszego i na dodatek nie wiemy, czego można się spodziewać! Lee się ucieszy – odparł zadowolony Noru, uśmiechając się pod nosem na samą myśl o uradowanym przyjacielu. Arashi westchnęła. Nie ciągnęło jej do walki ani czegoś, co jest poza normą, ale teraz najwyraźniej nie będzie miała wyboru. Jak Noru się uprze, to go nie przekona, a gdy doda do tego całego pomysłu Lee, jej los będzie przesądzony.
— Nie martw się. Przecież świetnie walczysz – zwrócił jej uwagę Noru, uśmiechając się szeroko do dziewczyny.
— Znam te twoje puste komplementy, mnie nie nabierzesz – odparła Arashi z kwaśną miną. Chociaż jego słowa były prawdą. Nie lubiła walczyć, ale odziedziczyła wspaniałe kekkei genkai po ojcu z klanu Hozuki. Dodatkowo otrzymała zdolności sensora po swojej matce z klanu Uzumaki. Uważała jednak, że rozlew krwi, a tym bardziej dążenie do walki jest złe i niepotrzebne. Noru myślał inaczej. Kochał walczyć, bo wtedy testował swoją siłę i utwierdzał się w przekonaniu, że jest świetnym ninja.
— Robisz to ze względu na Himawari, prawda? Nie chcesz z nią przegrać – bardziej stwierdziła niż spytała, obserwując z góry Konohę. Noru spojrzał na nią zaskoczony, ale nic nie powiedział. Przeniósł swój wzrok na bezchmurne niebo i tak pozostał. — Mówisz jej, że jest silna, ale ona ciągle chce z tobą wygrać. Ta rywalizacja jest zaskakująco wytrwała. Ale daleko jej do twojego poziomu.
— To nie tak – odparł po kilku minutach milczenia. Podniósł się do pozycji siedzącej, po czym wstał. — Jest silniejsza niż myślisz. Szybko się uczy. Nie mogę być od niej gorszy.
Arashi drgnęła, wyczuwając nagłe pojawienie się obcej chakry. Noru ze spokojem aktywował byakugana, po czym z niesamowitą szybkością zaczął parować ciosy Lee, który zaatakował go z góry. Młoda Hozuki poderwała się z miejsca i w napięciu obserwowała walkę.
— Nie sądziłem, że potrafisz stłumić swoją chakrę – odezwał się Noru, gdy on i Lee odskoczyli od siebie. Chłopak spojrzał na niego ze zdziwieniem.
— O czym ty mówisz? Nic takiego nie zrobiłem. Nie używam ninjutsu.
— Nie stłumiłeś jej? – spytał z niedowierzaniem Noru, patrząc na przyjaciela z zaskoczeniem. — Prawdopodobnie coś mi się wydawało – stwierdził po chwili milczenia, dezaktywując byakugana.
Nie, nie wydawało ci się, pomyślała Arashi, marszcząc brwi. Nawet teraz ledwo wyczuwała chakrę Lee, choć ten stał kilka metrów od niej. Coś było nie tak.
— W tym roku idziemy na egzamin – odezwał się Noru z szerokim uśmiechem na twarzy. Lee spojrzał na niego zaskoczony, po czym podskoczył do góry z radości.
— Naprawdę? Ale super! W końcu się wykażę! – zawołał uradowany. W jego oczach pojawiły się ogniki determinacji. Noru spojrzał na Arashi ze zwycięską miną. Dziewczyna skrzywiła się, ale nic nie powiedziała. — Słyszałem, że ten egzamin będzie trudniejszy niż poprzednie! Czy to prawda? – spytał z nadzieją. Noru kiwnął głową, a Lee jeszcze bardziej się podekscytował. Arashi westchnęła. Oni naprawdę nie myślą o niczym.
— Musimy ćwiczyć – oświadczyła twardo, przykuwając uwagę Lee oraz Noru. Spojrzeli na nią zdziwieni, a Arashi tylko zmarszczyła brwi. — Nie domyślacie się? Wiem, że jesteśmy silni, rzekłabym nawet, że najsilniejsi z geninów, ale pozostaje pewna kwestia. Jak trudny będzie ten egzamin?
— O co ci chodzi? – spytał po kilku minutach milczenia Noru. Arashi uśmiechnęła się pod nosem.
— O terminie i trudności egzaminu nie zawiadomił nas żaden ninja. Po prostu słyszeliśmy plotki, prawda? Chyba nie myślicie, że był przeciek? To praktycznie niemożliwe. Egzamin na chuunina jest objęty ścisłą tajemnicą. I, uprzedzając wasze pytania, nikt się nie wygadał – wytłumaczyła Arashi z poważnym wyrazem twarzy. Lee przełknął ślinę. — Osoby mające informacje o egzaminie otrzymują tymczasową pieczęć, która ich zabija, kiedy się komuś wygadają. Wprowadzono to kilka lat temu, gdyż wielu ninja pomagało innym w otrzymaniu rangi chuunina, co było niezgodne z regulaminem. To właśnie wtedy wszyscy, którzy otrzymali ten tytuł, musieli zdawać egzamin jeszcze raz. Innymi słowy, Kage chcieli, abyśmy znali termin i wiedzieli, że tegoroczny test jest trudniejszy. A dlaczego? Żebyśmy trenowali, bo egzamin może być cięższy, niż przypuszczamy – zakończyła swój monolog Arashi. Wszyscy zamilkli na kilka chwil, zastanawiając się nad słowami dziewczyny. — Poza tym, to pierwsze podejście naszej drużyny. Wyszliśmy z formy. Trzeba się przygotować.
— Nie możesz tyle jeść, bo jeszcze bardziej przytyjesz, tłuścioszku – rzucił w jej stronę. Młoda Akimichi prychnęła i zamówiła następną porcję dango, nie zważając na Inojina.
— Nie powinno cię obchodzić, ile ważę – odezwała się w końcu, zabierając się za dokładkę smakowitych kulek.
— Wiesz, że to bardzo niezdrowe, prawda?
— Dla mnie i mojego klanu to bardzo zdrowe, Inojin! Bez tego nie mogłabym cię ratować w zaistniałych sytuacjach – odparła . Swoją wypowiedzią dotknęła ambicji i dumy Inojina, chociaż nie taki był jej zamiar. Młody Yamanaka zmarszczył brwi i poderwał się z miejsca.
— Że co?! – krzyknął oburzony Inojin. Shikadai tylko głośno westchnął, zwracając uwagę pozostałych członków drużyny.
— Wasze kłótnie są takie męczące – mruknął i wziął łyka herbaty.
— Tak czy inaczej – powiedział Inojin, jakby nigdy nic, po czym uspokojony usiadł. — Egzamin zbliża się wielkimi krokami, a my siedzimy w restauracji i się obżeramy! – mówiąc to spojrzał na Chouchou, która tylko westchnęła i odłożyła dango. — Musimy się postarać! Drużyna Sarady pewnie ciężko trenuje, nie chcę być od niej gorszy, rozumiecie?!
— Uspokój się, Inojin! Damy sobie radę. Poprzednie egzaminy dużo nas nauczyły, wiemy, czego można się spodziewać. A ostatnio i tak ćwiczyliśmy – odparła optymistycznie młoda Akimichi, sięgając po talerz z dango.
— Nie! – powiedział twardo Inojin, uderzając pięścią w stół. Chouchou cofnęła rękę, patrząc tęsknie na kulki smakowe. — Słyszałem pogłoski, że ten egzamin będzie trudniejszy niż poprzednie. A my nawet tych łatwiejszych nie zdaliśmy! Nie mam pojęcia co wymyślą w tym roku, ale trzeba wziąć się w garść i ćwiczyć do upadłego – upierał się Inojin. Chouchou westchnęła, po czym spojrzała na Shikadaia. Posłali sobie porozumiewawcze spojrzenia. W takich chwilach najlepszym rozwiązaniem było przytakiwanie Inojinowi. Nie mieli zamiaru rozpoczynać nowej kłótni, a o tą było łatwo.
— Tak, tak – odparł Shikadai, nie okazując nadmiernego zainteresowania. Inojin spojrzał na niego gniewnie.
— I tym razem się nie wywiniesz!
***
Tymczasem drużyna ósma odpoczywała nad wodospadem. Himawari siedziała na odgałęzieniu drzewa i podziwiała widoki, popijając przy tym colę. Ryu siedział na dole i zajadał się kanapkami, które samotnie leżały w koszyku. Mitomaru spał obok swojego pana.
— Mam dla was ciekawą wiadomość! – zawołał Yora, pojawiając się nagle obok Ryu. Chłopak krzyknął przestraszony i przeturlał się do tyłu, po czym natychmiast przyjął pozycję bojową.
— Ile jeszcze będziesz tak robić? To jest przerażające – powiedział młody Inuzuka z pretensjami, po czym uspokojony usiadł. Mitomaru spojrzał nieprzytomnym wzrokiem na swojego pana, po czym na przedstawiciela klanu Aburame i wrócił do przerwanej czynności.
— Co tam, Yora? – spytała Himawari, kiedy zeskoczyła na dół.
— Właśnie dowiedziałem się o terminie egzaminu – oświadczył Yora.
— Mówiliśmy ci już, że w tym roku nie zamierzamy w nim uczestniczyć – odparła młoda Uzumaki, zajmując miejsce obok Mitomaru. Wzięła z koszyka kanapkę i zaczęła ją jeść.
— Ty mówiłaś. Ryu nigdy o czymś takim nie wspomniał – zwrócił jej uwagę Yora, na co Himawari tylko zmarszczyła brwi. Spojrzała na młodego Inuzukę z wyczekiwaniem.
— Chciałbym w końcu zdać ten egzamin. Muszę dogonić Rena – zdecydował po chwili milczenia Ryu, spuszczając wzrok. Ren był starszym bratem Ryu. Młody Inuzuka nie mógł znieść, że wszyscy się zachwycali jego bratem, a go zwyczajnie pomijali. Jakby w ogóle nie istniał. Chciał w końcu pokazać, że też może być taki jak Ren.
— Doskonale wiecie, że nam się nie uda! Próbowaliśmy w zeszłym roku dwa razy i nic z tego nie wyszło!
— Dlatego w tym roku damy z siebie wszystko. Dodatkowo znamy termin, więc możemy się przygotować – oświadczył Yora tonem nie znoszącym sprzeciwu. Himawari prychnęła i zrobiła obrażoną minę. — Poza tym, po raz pierwszy w tym roku do egzaminu przystępuje drużyna szósta. Nie chcesz zmierzyć się z Noru? – bardziej stwierdził niż spytał Yora. Młoda Uzumaki spojrzała na przyjaciela zaskoczona. Zamilkła na chwilę, po czym uśmiechnęła się pod nosem.
— W takim razie nie mam wyboru – powiedziała zadowolona. — Jeśli szanowny kuzyn się pokaże, ja nie mam wyboru – dodała z błyskiem w oku. Ryu spojrzał z podziwem na Yorę, który pogratulował sam sobie dobrania świetnych argumentów. Młody Inuzuka nagle zrozumiał, o co chodziło członkowi klanu Aburame. Gdyby zmusili Himawari do brania udziału w egzaminie, ta w ogóle by się nie starała. Ale teraz, gdy dowiedziała się o Noru, będzie dwa razy silniejsza. Dobry plan, pomyślał Ryu.
— Hima, ostrzegam cię tylko – zaczął Yora, zwracając uwagę młodej Uzumaki. Ta spojrzała na niego zdziwiona. — Nie daję wam żadnej taryfy ulgowej. Chcemy zdać, trzeba trenować. Nie śpisz do południa, nie lenisz się i nie dostajesz jedzenia, póki nie wykonasz zestawu ćwiczeń, rozumiesz?
Himawari uśmiechnęła się z determinacją i kiwnęła głową. Ryu uniósł kciuk do góry i obiecał, że będą trenować do utraty zmysłów.
— Słyszałem także, że ten egzamin będzie trudniejszy niż pozostałe.
— Że co?! Przecież nie zdaliśmy nawet poprzednich! – powiedział Inuzuka nie mogąc wierząc w usłyszaną informację.
— Spokojnie, Ryu. Damy radę. Nie przegram z nim!
— Ale trzeba się podwójnie pomęczyć. Daję wam dwa dni na poćwiczenie z rodzicami czy mistrzami. Potem spotykamy się i trenujemy fizycznie. Nie ma czasu na obijanie się!
***
— Czyli egzamin, tak? – spytała po raz kolejny Arashi, patrząc na Noru z pewnym zaciekawieniem. Hyuuga kiwną głową i uśmiechnął się szeroko. — Ale czemu teraz? Co cię tak ciągnie? – Hozuki usiadła naprzeciwko chłopaka i wbiła w niego wzrok. Jako członkini drużyny szóstej chciała wiedzieć, co przyjaciele planują za jej plecami. Noru zastanowił się przez chwilę.
— Nuda – odpowiedział po chwili.
— Hę?
— Nudzi mi się. Poza tym, cholera jasna, najwyższy czas zdać ten egzamin – oświadczył, po czym rozłożył się na ziemi. Widok z góry Hokage był doprawdy piękny. Lubił tam przebywać.
— I teraz sobie to uświadomiłeś? – Arashi nie zamierzała ustąpić. Noru westchnął, dając znak, że jest zmęczony jej ciągłymi pytaniami. — Tegoroczny egzamin ma mieć wyższy stopień trudności, więc będziemy musieli się wysilić. Czemu nie zdecydowałeś się w zeszłym roku?
— No właśnie, będzie trudniejszy! Dlatego zdecydowałem się iść. Może być ciekawie. Nasze pierwsze podejście do egzaminu, jeszcze tego trudniejszego i na dodatek nie wiemy, czego można się spodziewać! Lee się ucieszy – odparł zadowolony Noru, uśmiechając się pod nosem na samą myśl o uradowanym przyjacielu. Arashi westchnęła. Nie ciągnęło jej do walki ani czegoś, co jest poza normą, ale teraz najwyraźniej nie będzie miała wyboru. Jak Noru się uprze, to go nie przekona, a gdy doda do tego całego pomysłu Lee, jej los będzie przesądzony.
— Nie martw się. Przecież świetnie walczysz – zwrócił jej uwagę Noru, uśmiechając się szeroko do dziewczyny.
— Znam te twoje puste komplementy, mnie nie nabierzesz – odparła Arashi z kwaśną miną. Chociaż jego słowa były prawdą. Nie lubiła walczyć, ale odziedziczyła wspaniałe kekkei genkai po ojcu z klanu Hozuki. Dodatkowo otrzymała zdolności sensora po swojej matce z klanu Uzumaki. Uważała jednak, że rozlew krwi, a tym bardziej dążenie do walki jest złe i niepotrzebne. Noru myślał inaczej. Kochał walczyć, bo wtedy testował swoją siłę i utwierdzał się w przekonaniu, że jest świetnym ninja.
— Robisz to ze względu na Himawari, prawda? Nie chcesz z nią przegrać – bardziej stwierdziła niż spytała, obserwując z góry Konohę. Noru spojrzał na nią zaskoczony, ale nic nie powiedział. Przeniósł swój wzrok na bezchmurne niebo i tak pozostał. — Mówisz jej, że jest silna, ale ona ciągle chce z tobą wygrać. Ta rywalizacja jest zaskakująco wytrwała. Ale daleko jej do twojego poziomu.
— To nie tak – odparł po kilku minutach milczenia. Podniósł się do pozycji siedzącej, po czym wstał. — Jest silniejsza niż myślisz. Szybko się uczy. Nie mogę być od niej gorszy.
Arashi drgnęła, wyczuwając nagłe pojawienie się obcej chakry. Noru ze spokojem aktywował byakugana, po czym z niesamowitą szybkością zaczął parować ciosy Lee, który zaatakował go z góry. Młoda Hozuki poderwała się z miejsca i w napięciu obserwowała walkę.
— Nie sądziłem, że potrafisz stłumić swoją chakrę – odezwał się Noru, gdy on i Lee odskoczyli od siebie. Chłopak spojrzał na niego ze zdziwieniem.
— O czym ty mówisz? Nic takiego nie zrobiłem. Nie używam ninjutsu.
— Nie stłumiłeś jej? – spytał z niedowierzaniem Noru, patrząc na przyjaciela z zaskoczeniem. — Prawdopodobnie coś mi się wydawało – stwierdził po chwili milczenia, dezaktywując byakugana.
Nie, nie wydawało ci się, pomyślała Arashi, marszcząc brwi. Nawet teraz ledwo wyczuwała chakrę Lee, choć ten stał kilka metrów od niej. Coś było nie tak.
— W tym roku idziemy na egzamin – odezwał się Noru z szerokim uśmiechem na twarzy. Lee spojrzał na niego zaskoczony, po czym podskoczył do góry z radości.
— Naprawdę? Ale super! W końcu się wykażę! – zawołał uradowany. W jego oczach pojawiły się ogniki determinacji. Noru spojrzał na Arashi ze zwycięską miną. Dziewczyna skrzywiła się, ale nic nie powiedziała. — Słyszałem, że ten egzamin będzie trudniejszy niż poprzednie! Czy to prawda? – spytał z nadzieją. Noru kiwnął głową, a Lee jeszcze bardziej się podekscytował. Arashi westchnęła. Oni naprawdę nie myślą o niczym.
— Musimy ćwiczyć – oświadczyła twardo, przykuwając uwagę Lee oraz Noru. Spojrzeli na nią zdziwieni, a Arashi tylko zmarszczyła brwi. — Nie domyślacie się? Wiem, że jesteśmy silni, rzekłabym nawet, że najsilniejsi z geninów, ale pozostaje pewna kwestia. Jak trudny będzie ten egzamin?
— O co ci chodzi? – spytał po kilku minutach milczenia Noru. Arashi uśmiechnęła się pod nosem.
— O terminie i trudności egzaminu nie zawiadomił nas żaden ninja. Po prostu słyszeliśmy plotki, prawda? Chyba nie myślicie, że był przeciek? To praktycznie niemożliwe. Egzamin na chuunina jest objęty ścisłą tajemnicą. I, uprzedzając wasze pytania, nikt się nie wygadał – wytłumaczyła Arashi z poważnym wyrazem twarzy. Lee przełknął ślinę. — Osoby mające informacje o egzaminie otrzymują tymczasową pieczęć, która ich zabija, kiedy się komuś wygadają. Wprowadzono to kilka lat temu, gdyż wielu ninja pomagało innym w otrzymaniu rangi chuunina, co było niezgodne z regulaminem. To właśnie wtedy wszyscy, którzy otrzymali ten tytuł, musieli zdawać egzamin jeszcze raz. Innymi słowy, Kage chcieli, abyśmy znali termin i wiedzieli, że tegoroczny test jest trudniejszy. A dlaczego? Żebyśmy trenowali, bo egzamin może być cięższy, niż przypuszczamy – zakończyła swój monolog Arashi. Wszyscy zamilkli na kilka chwil, zastanawiając się nad słowami dziewczyny. — Poza tym, to pierwsze podejście naszej drużyny. Wyszliśmy z formy. Trzeba się przygotować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz